piątek, 28 listopada 2008

dzień trzeci

Co lepsze? Własny skrypt, który nie działa i wiesz, dlaczego tak jest, czy cudzy, który działa, chociaż nie do końca rozumiesz, jak to się dzieje?

Dla tego, kto udzieli najbardziej satysfakcjonującej odpowiedzi, przewidujemy nagrodę w postaci dodatkowego liścia mandarynki.

Prosimy o pośpiech, bo mandarynki powoli się kończą, a skórki od banana nie stanowią tak atrakcyjnych nagród, prawda?

czwartek, 27 listopada 2008

dzień drugi

Liść mandarynki na razie nie zmienił właściciela.

Niespodzianka: mimo postępów w nauce dalej trzeba stawiać średnik na końcu. Ile jeszcze to potrwa? A tu nie dość, że nie można zapomnieć o średniku, to trzeba pilnować miliona cudzysłowów. A polska interpunkcja wyglądała kiedyś na skomplikowaną...

Owocem dnia dzisiejszego są: maszynka do wyświetlania losowych zdjęć spośród puli wybranych, różowy zegarek i (co prawda, jeszcze nienapisany) losownik cytatów. Powód tego ostatniego: brak interesujących cytatów.

Nauczyciel myśli o wszystkim, dba nawet o otoczenie uczennicy:
- Znowu nie działa, zaraz zacznę walić głową w biurko!
- Daj spokój, szkoda biurka.

Ale jak tu nie walić, jeżeli "zdania" warunkowe są o wiele bardziej oporne nawet od łacińskich modusów i włoskiego periodo ipotetico?

Na szczęście w przyrodzie panuje równowaga, więc zawsze jedno z nas wie, czemu nie działa. Z utęsknieniem czekam na dzień, kiedy to będę ja.

środa, 26 listopada 2008

dzień pierwszy

Pierwszy dzień raczkowania w PHP: nigdy nie zapomnij postawić na końcu średnika.

Podajemy również właściwą kolejność czynności, które muszą nastąpić przed sprawdzeniem, czy plik działa: utwórz plik, zapisz plik, zaklnij, zapisz plik jeszcze raz, pamiętając tym razem o dodaniu mu rozszerzenia .php, wpisz adres w przeglądarkę, puknij się w czoło, prześlij plik na serwer, każ programowi wznowić połączenie, ponownie prześlij plik, wpisz adres w przeglądarkę, wpisz POPRAWNY adres w przeglądarkę i wreszcie możesz...

...zacząć się zastanawiać, na czym polega błąd.

Na ból głowy polecamy mandarynki. Pasjans nie działa, bo łatwiej poprawić błąd, niż wygrać.

kto, po co i dlaczego?

kto: ja. nie widać?

po co: ja nie wiem, ale muszę. to część pracy domowej.

dlaczego: wszyscy dookoła marudzą, żeby się nauczyć PHP. czy miałam wybór?

(miałam. do wczoraj. znalazł się chętny do oświecenia mojego tekstowego umysłu:>)

tak to powstał ten blog. czy dotrze do końca, zależy od odporności uczennicy i nauczyciela. zakłady, kto pierwszy padnie, przyjmujemy w komentarzach.

wśród zwycięzców rozlosujemy zdjęcie kaktusa i liść mandarynki.