niedziela, 4 stycznia 2009

dzień choroby

Zła Kobieta zachorzała. wprawdzie zamiast leżeć w łóżku i kwękać łupie w karty, ale niestety pokasłuje przy tym jak nadpsuty silnik malucha.

niemniej, kaszląc i słaba Zła Kobieta pragnie odnotować, że dzisiaj po raz pierwszy użyła skryptu dla własnych potrzeb, a nie potrzeb generowanych przez zadanie domowe.

Nauczyciel sądzi, że to chore.

proszę samodzielnie ocenić, co gorsze: skrypt czy kaszel?

poniedziałek, 29 grudnia 2008

dzień piąty, część pierwsza

między dniem czwartym a dniem piątym nastąpiła przerwa dłuższa niż wycinek kalendarza, który trafił w niebyt wskutek przejścia z kalendarza juliańskiego na gregoriański, a wszystko to ze względu na rozmaite przeloty, odloty, transporty i Święta Bożego Narodzenia, co niespodziewanie, jak co roku, nastały.

tak czy inaczej, najleniwsza z uczennic powróciła jednak do pracy i dzisiaj przebrnęła przez formularz logowania. poniewczasie dowiedziała się, że formularz ten, jakkolwiek działa, jest lamerski. no i teraz pozostaje dylemat: lepszy lamerski, ale skuteczny, czy profesjonalny, ale mający więcej błędów niż linijek?

oczywiście najlepsze jest wyjście mieszane, to znaczy profesjonalny i skuteczny, ale biorąc pod uwagę obecne możliwości uczennicy połączenie mogłoby raczej zaowocować lamerskim skryptem z przerażającą ilością błędów, więc cieszmy się, że w ogóle działa.

prace nad poprawą jakości przewidujemy w następnym stadium rozwoju świnki mor... pardon, kobiety-programistki.

kobieta-programistka polega na tym, że z kobiety ma spódnicę, a z programisty tyle, że czasem się nie czesze i uważa, że lepiej samemu robić strony i na tym zarabiać, niż dawać zarabiać innym i wierzyć, że to, co robią, to czarna magia.

czarna to jest, ale robota, nie magia :).

niedziela, 14 grudnia 2008

dzień poza kolejką

dzień poza kolejką, ponieważ robię skrypty na zlecenie.

przedszkole przynosi efekty: sama wstawiam średniki, zanim przyjdzie Error i wytknie paluchem, sama wstawiam ukośniki przed nawiasami, żeby się nie paprało.

i tylko w tabelce ciągle myli mi się TR z TD, niestety.

a jak już, klnąc pod nosem nieomal dystyngowanie, pozamieniałam jedne na drugie tak, żeby tym razem było dobrze, okazało się, że tabelka się uparcie broni przed wyświetleniem ramek, chociaż ją o to ładnie prosiłam, nawet css'a na piśmie przysłałam, a ta nic.

poczekaj, zarazo... jeszcze znajdziemy na ciebie sposób.

niedziela, 7 grudnia 2008

refleksja

czy na pętli można się powiesić?

jak to się dzieje, że z dwóch identycznych skryptów jeden działa, a drugi nie?
i dokąd trafiają dane, które nie znajdują się tam, gdzie powinny? czy jest jakaś czarna dziura między "submit" a bazą?

dzień czwarty

Dzień czwarty, a właściwie wieczór i poranek... no dobrze, noc i późne popołudnie.

Po długiej przerwie średniki i nawiasy znów zapełniły ekran, a okna przeglądarki zaczęły jedno po drugim wyświetlać złowieszcze komunikaty o błędach.

Niemniej, zauważam pewien postęp: z brakiem średnika czy nie zamkniętym nawiasem umiem już sobie poradzić sama i nie latam do Nauczyciela.

Swoją drogą, może powinnam sobie zrobić koszulkę z napisem "syntax error"?

Liść mandarynki usechł, a ja zmierzam powoli w stronę formularzy rejestracyjnych. I zaczynam myśleć nad własnymi skryptami. Czy to znaczy, że już po mnie?

Nie. Po mnie będzie, kiedy zacznę rozumieć, dlaczego cudze skrypty działają, a nie tylko kopiować. O!

piątek, 28 listopada 2008

dzień trzeci

Co lepsze? Własny skrypt, który nie działa i wiesz, dlaczego tak jest, czy cudzy, który działa, chociaż nie do końca rozumiesz, jak to się dzieje?

Dla tego, kto udzieli najbardziej satysfakcjonującej odpowiedzi, przewidujemy nagrodę w postaci dodatkowego liścia mandarynki.

Prosimy o pośpiech, bo mandarynki powoli się kończą, a skórki od banana nie stanowią tak atrakcyjnych nagród, prawda?

czwartek, 27 listopada 2008

dzień drugi

Liść mandarynki na razie nie zmienił właściciela.

Niespodzianka: mimo postępów w nauce dalej trzeba stawiać średnik na końcu. Ile jeszcze to potrwa? A tu nie dość, że nie można zapomnieć o średniku, to trzeba pilnować miliona cudzysłowów. A polska interpunkcja wyglądała kiedyś na skomplikowaną...

Owocem dnia dzisiejszego są: maszynka do wyświetlania losowych zdjęć spośród puli wybranych, różowy zegarek i (co prawda, jeszcze nienapisany) losownik cytatów. Powód tego ostatniego: brak interesujących cytatów.

Nauczyciel myśli o wszystkim, dba nawet o otoczenie uczennicy:
- Znowu nie działa, zaraz zacznę walić głową w biurko!
- Daj spokój, szkoda biurka.

Ale jak tu nie walić, jeżeli "zdania" warunkowe są o wiele bardziej oporne nawet od łacińskich modusów i włoskiego periodo ipotetico?

Na szczęście w przyrodzie panuje równowaga, więc zawsze jedno z nas wie, czemu nie działa. Z utęsknieniem czekam na dzień, kiedy to będę ja.